Ślub Marty i Rafała

   

Ślub i wesele: Mieszko i Jagienka

DJ: Freakfrak

Bukiet: Decoki

Tort weselny: A tu niespodzianka, bo nie było tortu tylko najlepsze we Wrocławiu lody od Krasnolód

   

Co to był za dzień! Panna młoda szykująca własnoręcznie wszystkie dekoracje wraz ze swoimi przyjaciółkami. Pan młody, który jak gdyby nigdy nic uciął sobie drzemkę na 2 godziny przed ślubem. Przysięga z podkładem muzycznym w formie beczenia owiec. A impreza taka, że hej, mimo, że nie rozpoczął jej pierwszy taniec. Naprawdę ciężko zamknąć tych ludzi i ten ślub w kilku zdaniach…. Na szczęście Marta zgodziła się udzielić mi eksluzywnego wywiadu (tylko dla Serdeczności, nie przeczytasz tego nigdzie indziej). Przeczytajcie, co dla Nich było w tym dniu najważniejsze i na co warto zwracać uwagę w organizacji ślubu… a co można ze spokojem pominąć/olać 🙂

   

   

Zaplanowany freestyle

Nasza tablica z planem usadzeń powstała na miejscu, 3-4 h przed weselem. Nikogo nie namawiam na zostawianie czegoś na ostatnią chwilę, ale ja podświadomie czułam, żeby nie ruszać tego tematu wcześniej. Po pierwsze – nie byłam przekonana do pewnych konfiguracji. Po drugie  – kilka dni przed ślubem wykruszyły nam się 2 osoby. Po trzecie – dzień przed ślubem, w rozmowie z właścicielami, wyszło przypadkiem, że pomyliłam ustawienia stołów… Generalnie wszystko co mogło się spieprzyć – się spieprzyło. Brałam pod uwagę, że jeśli nie zdążę w dniu ślubu, to po prostu odpuszczę sobie tą tablicę. Wtedy weszły one, całe na biało, nieudane pierwsze wydrukowane winietki. Nasz niezastąpiony team odciął z nich tylko motyw roślinny i były gotowe do przyklejenia zgodnie z rzeczywistym układem.

   

TWOJA impreza życia

Nie ciotki, nie babki, nie mamy, nie ziomków, nie brata czy kuzyna. Kilka razy usłyszałam, że „wesele bardziej jest dla gości, mniej dla pary młodej” – say what?! O ile nie jestem zdania, że jeśli my kochamy jeść frytki z octem, to menu weselne stoi frytkami z octem, bo to NASZE wesele. Chodzi o to, że pary młode odlatują i próbują podporządkować pewne sprawy pod gości, którzy najczęściej nie zauważyliby, że nie ma ich ulubionego dania/deseru/alkoholu itp. Tym samym odbierają sobie przyjemność z organizowania i przeżycia największej, najlepszej i pewnie najdroższej imprezie życia. Brzmi mega poważnie, ale trzeba to przełożyć na pozytywne myślenie i cieszyć się tym. Zawsze się znajdzie osoba niezadowolona z czegoś tam. Trudno, nie ma możliwości, żeby każdemu dogodzić. W tym jednym dniu naprawdę wolno być Parze Młodej egoistami. Nie wiem, ile razy usłyszałam to od świadkowej, ale jestem bardzo wdzięczna, że starała się wbić mi to do głowy.

   

Wesołe miasteczko

Atrakcji weselnych jest pewnie tyle, że o 70% nie mam pojęcia, o kosztach tym bardziej, ale zupełnie nie chodzi tym razem o hajsy. Chodzi o ilość atrakcji i skupienie uwagi gości. W naszym przypadku wystarczyły barany, drewniana altana i (w końcu!) piękna pogoda, żeby goście na jakiś czas opuścili salę. Początkowo odczuwaliśmy lekki niepokój, że może „coś jest nie tak” i ludzie nie chcą się z jakiegoś powodu bawić. Po chwili dotarło do zwojów, że wszyscy muszą „odhaczyć” różne ciekawe miejsca, pogadać, porobić zdjęcia, wziąć ślub z koleżanką, pogłaskać baranka, poplotkować z kuzynostwem, którego nie widzieli X lat. Gdybyśmy dołożyli do tego inne atrakcje, z pewnością ciężej byłoby spędzić czas z gośćmi w jednym miejscu.

   

Magiczny karton

Czyli całe 5kg „przydasiów” zbieranych i wrzucanych do kartonu na dwa miesięce przed weselem. Trytki, wstążki, 3 rodzaje taśm klejących, szpilki, żabki, nożyczki, nożyk, foliopis w 3 rozmiarach, klej na gorąco, żyłki, drucik florystyczny, sznurek jutowy, świeczki i jedna z najważniejszych rzeczy: papier, z którego są wykonane zaproszenia, winietki, rozpiska pokoi itp. Zawsze można własnoręcznie coś dopisać, podmienić, dorobić choćby numer stołu, albo zaginioną/zniszczoną winietkę.

   

„Shut up and dance with me”

Kiedy wybije godzina zero i są już obrączki na palcach, to tak naprawdę nic oprócz świętowania nie zostało do „zrobienia”. To jest moment kiedy schodzi stres, zły kolor serwetek, podeptana suknia, złamany paznokieć, brak idealnego wazonu na bukiet i wiele innych bzdur – nie ma już znaczenia. Nooo może brak wafelków na lody (zwłaszcza gdy są podawane zamiast tortu) może wytrącić człowieka z równowagi, ale tu ponownie sztab kryzysowy zrzucił obcasy i wskoczył na białego konia. Dwa papierosy później nie było już czego roztrząsać, a śmieszki z akcji są do dziś J Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że już nigdy w życiu nie uda Ci się zebrać tych ludzi w jednym miejscu. Dlatego tak ważne jest, żeby te kilkanaście godzin przeżyć jak najlepiej. Możesz się nawku**ać podczas przygotowań ile chcesz, ale na weselu masz się cieszyć i bawić. Tak Panno Młoda, do Ciebie mówię! Pamiętaj o tym, zanim odlecisz, bo „talerzyki do ciast nie były wymienione na zakładkę i goście musieli czekać 10 minut”.

   

Mam nadzieję, ze weźmiecie sobie do serca te rady 🙂 Nooo. To czas na oglądanie!

   

   

Jak Ci się podoba?