Naturalna sesja rodzinna


Czasami jest tak, że już od pierwszej wiadomości widać bratnie spojrzenie na świat. Gosia napisała do mnie pierwszy raz kilka lat temu i niestety wtedy nie było dane nam się spotkać. Przy drugiej ciąży Gosia odezwała się mnie ponownie i umówiłyśmy się na sesję, gdy już rodzina będzie w komplecie. Wymagania były dwa: naturalne fotografie i zero zdjęć w koszykach i strojach misia. Wierzcie lub nie, ale na takiego maila czekałam od bardzo dawna! Niecierpliwie odliczałam więc dni do naszego spotkania i w końcu udało się w marcu. I mam nadzieję, że na jednym spotkaniu się nie skończy 🙂 Gosiu i Krzysiu, dziękuję Wam za zaufanie i tyle otwartości!

 

PS. Uroczyście przysięgam, że ani jedno z poniższych zdjęć nie było pozowane.

 

Jak Ci się podoba?